Lekkość pod oczami. Aquacealer concealer, Tarte

Gwiazdą internetu od jakiegoś czasu stał się korektor Shape Tape marki Tarte. Zaintrygowana opiniami zasięgnełam do źródła jednak to nie to co szukam. Przeglądając oferte Tarte przystanęłam na korektorze Rainforest of The Sea, który uwiódł mnie niesamowicie. Nie wiedząc czemu tak cicho jest o nim(???), warto zanotować, że to średniokryjący korektor o tak lekkiej i przyjemnej konsystencji, że aż ciężko uwierzyć. Bazą tego korektora jest woda ( aż 20%) która odpowiada właśnie za tą niesamowitą konsystencje do tego serwując rozświetlenie, lekkość i nawilżenie skóry.


Niezmiernie wyczekiwany korektor dotarł do mnie w odcieniu light- neutral. Dostępna gama kolorystyczna pozwala na swobodny wybór między bardziej różowymi bądź cieplejszymi tonami. Dość duże opakowanie skrywa w sobie jeszcze większy aplikator do którego według mnie trzeba się przyzwyczaić. Nie jest on jednak trudny do pracy, chodź na pewno sprawia wrażenie gigantycznego przy oku. Co ważne przy tym korektorze, kropla to nawet za dużo. Dzięki tak lekkiej konsystencji kosmetyk po prostu sunie, ale nie znika, tworząc przyjemne ale nie ciężkie krycie pod oczami.


Krycie otrzymane Rainforest to raj dla wrażliwej skóry pod oczami- średnie, zakrywające cienie, ale zarazem promienne i takie lekkie. Uważam że to własnie słowo- lekkie-  opisuje idealnie ten korektor. Nigdy nie spotkałam się z tego typu kosmetykiem, i uważam, że ta forma to hit dla osób z lekkimi cieniami które przy okazji retuszu dbają też o kondycje tej delikatnej partii jaką jest skóra pod oczami.

Komentarze

  1. czekam na Tarte w polskiej Sephorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto :) mam nadzieje ze zawita czym prędzej

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze okazji poznać się z ofertą Tarte, ale lubię takie lekkie i delikatne formuły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. słyszałam o nim już naprawdę dużo i myślę, że go spróbuje :D muszę tylko wykończyć mój aktualny z catrice i z dr ireny eris w sumie też mam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Darzę tą firmę szczególną sympatią. Z tej serii miałam podkład i spisywał się u mnie całkiem dobrze. Korektora nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Płynna pielęgnacja na codzień. Lancome, Energie de vie

Kultowi. Charlotte Tilbury, Pillow Talk

Najlepszy duet. Charlotte Tilbury